9/11 Memoriał, wspomnienia tych co pamiętają

911Z tego dnia pamiętam niewiele. Początek roku szkolnego, stres przed maturą, seria klasówek z matematyki. Zapytałam tych co pamiętają. Ciekawił mnie temat zwykłych czynności przerwanych informacją o atakach. Posłuchajcie Małgosi, Marianny i Marcina. Opowiedzieli w jakich okolicznościach dopadła ich wieść o zamachu.

Rozdział I. Królik, wówczas lat 27, pracownik międzynarodowej amerykańskiej korporacji finansowej rodem z Wall Street.

Pracowałem wtedy dla jednego z największych amerykańskich banków. Zarządzałem Call Centre w Pruszkowie. Zajmowałem się zespołem ponad czterdziestu osób, zatem nie miałem czasu na żadną refleksję. Całe ówczesne życie emocjonalne zredukowałem do czynności zawodowych i zarabianiu na rodzinę. Na szczęście w moim kiosku dowodzenia brzęczało radyjko. Cichutko, w zasadzie ledwie szemrało jak strumyk odległy gdzieś w górach. Była wczesna godzina i czepiałem się jak zwykle ludzi dzwoniąc, męcząc ich, odsłuchując rozmowy, kiedy dotarło do mnie, że nikt mnie nie słucha, nie reaguje. Cała sala jakoś tak wpiła się w ten strumyk radyjka, który zmienił się w ryk wodospadu, bo nadawał już od jakiegoś czasu na cały regulator w dramatycznych sprzężeniach i buczeniach fal. Moja przytomna analityczka z biurka obok podkręciła go na maksa kiedy usłyszała przerażone komentarze.
Jakoś mnie to nie obeszło. Nie ruszyło, nie wstrzymało w kompulsywnej ruchliwości. Zacząłem pohukiwać na ludzi, zaganiać ich do pracy, bo trzeba wiedzieć, że byłem wówczas bezdusznym Corpocopem wpatrzonym w dynamikę słupków i tabelek.
Nawet kiedy dotarło do mnie mantrowanie spikerów, ich szlochy i lamenty oraz powtarzane słowa:
-Nie do wiary, to nie do wiary.
Sam temu nie dawałem wiary ale w końcu przysiadłem i zacząłem wsłuchiwać się w pasma i przecierać uszy bardziej z przyzwoitości, dla wrażenia ze coś mnie jeszcze obchodzi, bardziej tak „pod ludzi”.
Faktycznie, nie dawałem temu wiary. Byłem pewien, że to jakaś audycja nastawiona na wkręt typu „dzwonię do Pana, Pani” albo pastisz słuchowiska w stylu Teatru Radiowego Orsona Wellesa – Wojna Światów.

Rozdział II. Małgosia, psycholog szkolny z Warszawy

To był dzień jak wiele innych. Po południu moje dzieci miały zajęcia w szkółce tenisowej. Kiedy szykowały się do wyjścia, był włączony telewizor. Nie wiem z jakiego powodu, bardzo rzadko oglądam telewizję. Zerknęłam na ekran i zobaczyłam samoloty wbijające się w wysokie budynki. W tle brzmiał jakiś komentarz, ale nie wsłuchiwałam się. Pomyślałam, że to jakiś film i wyłączyłam telewizor. Poszliśmy do szkółki tenisowej. Moje dzieci były na korcie, a ja weszłam do budynku, w którym były pomieszczenia biurowe i kawiarenka. Pomyślałam, że w międzyczasie wypiję kawę i poczytam książkę. Gdy siedziałam, dobiegł mnie dźwięk z włączonego telewizora. Zerknęłam odruchowo i znów zobaczyłam na ekranie ten sam obraz, który widziałam przed wyjściem z domu. Co jest, pomyślałam i spojrzałam uważniej. Zaczęłam też wsłuchiwać się w głos komentatora. Dopiero wtedy dowiedziałam się, co się wydarzyło i zrozumiałam, że non stop trwa relacja z zamachu na WTC. Patrzyłam oniemiała, nie wierząc, że to się stało naprawdę.

Rozdział III. Marianna, studentka z Krakowa

W dniu pod tytułem pustka, wstałam lekko zmechacona. Pustka w żołądku, pustka w barku i portfelu. Dzień pomimo słońca zapowiadał się ponury, zasłoniłam rolety i postanowiłam cały dzień gapić się w HBO. Leciał jakiś melodramat, nie pamiętam kiedy zasnęłam. Obudziła mnie muzyka i napisy końcowe. Dziwne. Zielone logo programu zmieniło się w czarne. Właśnie wtedy zadzwonił tato. Dzwonił z pociągu i pytał o jakąś katastrofę. Powiedziałam że oddzwonię i przełączyłam na Informacje. Logo programu świeciło na czarno, pustka szerzyła się w środku. Kiedy oddzwoniłam, nie odbierał. W pociągu na trasie Warszawa-Kraków ludzie wymieniali się informacjami i jednoczyli w żalu. W całym pociągu były tylko trzy telefony komórkowe. Każda informacja z zewnątrz mogła wzbudzić niepotrzebną panikę. Każda informacja na wagę złota. Wydarzenie jednoczyło pasażerów. Nawiązały się nowe relacje, przyjaźnie i pojednania. Podczas gdy ledwo wstałam z łóżka, tysiące rodzin na Manhattanie żegnało członków rodziny. Bałam się włączać telewizor przez kolejne dni.

Zobacz także

  • a ja pamiętam, że tego dnia mój wujek leciał do USA…

  • Nie pamiętam tego wydarzenia, ale mogę próbować porównywać do innych tragicznych wydarzeń. Pamiętam dokładnie co robiłam przed otrzymaniem informacji i jak się czułam już po jej otrzymaniu, mam na myśli zamach w Paryżu, czy katastrofę w Smoleńsku. Nie do opisania, otępienie, żal, smutek, pustka. Niemoc zrozumienia tragedii. Wtedy. I teraz. Nadal nie rozumiem.

  • Pamiętam, że wróciłam z wykładów i kolega mi wysłał smsa „włącz telewizor”. Byłam w szoku. Kilka godzin wpatrywałam się w relację na żywo, w widok dymiących zgliszczy i powtarzany w kółko filmik z samolotem. Wtedy sobie zdałam sprawę, że wojna to nie tylko hasło z książki do historii i że w naszych czasach też może wybuchnąć. W sumie, w obliczu ostatnich wydarzeń to ryzyko rośnie. 🙁