Schodami do nieba w Rio de Janerio

To jest opowieść o tym jak j e d e n człowiek może zdziałać cuda i wpłynąć na otoczenie za pomocą ceramicznych k a f e l k ó w.
Pierwsze kafelki ujrzały światło dzienne dzięki mieszkańcowi dzielnicy zbulwersowanego złym stanem schodów przed własnym domem. Ów artysta, Jorge Salaron, zaczął remontować okolice własnego domu układając to co ma pod ręką. Z czasem otrzymał wsparcie od sąsiadów ale też od turystów. Powstał swoisty obraz, który można czytać na wiele sposobów.
Główną inspiracją była Brazylia i jej narodowe barwy, jednak w wielu momentach ten koncept został przełamany. Na przykład obok kobiet w tradycyjnych strojach kolonialnych znajdziemy wizerunki Boba Marleya, Jana Pawła II czy Michela Jacksona. Trzeba być czujnym, bo wiele obrazów można interpretować na własny sposób a w ukrytych zakamarkach każdy odnajdzie coś dla siebie.
Ostatecznie powstało 250 barwnych schodków o łącznej długości 125 metrów, które pokryte są dwoma tysiącami płytek z aż 60 krajów świata. Stanowią niebanalną atrakcją turystyczną i są symbolem jednej z najbardziej imprezowych dzielnic Rio – Lapy.
Jak na jeden kompletny obraz lub odnajdywać pojedyncze historie ukryte w zakamarkach.

Okolica Napa nie napawa optymizmem. Niknął gdzieś flagi brazylijskie, europejskie knajpki i komercyjne stragany. Symbolem i granicą dzielnicy jest akwedukt, nieaktywny dostawca wody pitnej do miasta, który zamienił się w trasę tramwajową. Ale i ta funkcja nie została na długo, po tragicznym wypadku w roku 2011 linię zamknięto, a szkielet akweduktu to źródło cienia i baza noclegowa dla mało wybrednych mieszkańców. Po wizycie na schodach Salarona, obieramy kierunek artystyczny i idziemy w stronę dzielnicy Santa Teresa. Wystarczy podążać w kierunku martwych tramwajowych lub śledzić wiszące równie nieużywane kable trolej busa. Powoli pod górkę, nie zważamy na cichnące uliczki. Otwieramy oczy, nastrajamy uszy aby nie przegapić mini galerii, mini ciucholandów czy mini spożywczaka. Trudno odmówić sobie piwa pod sklepem z widokiem na nieużywane kable trolej busa. Dalej napięcie narasta wraz ze zwiększającym się ruchem ulicznym. Typowa cichość przed burzą. Trudno odmówić sobie kolejnego piwka, tym razem na torach tramwajowych. Kiedy nadjeżdża samochód trzeba się wcisnąć pod ścianę i przeczekać. Gorzej mają chłopaki z bębnami, bo te mieszczą się tylko w pozycji nad głową. Są tory, jest impreza. Dopiero po powrocie dowiedziałam się, że na Santa Teresa przenosi się imprezowa część Copacabany. Gratuluję wyboru.
IMG_0086-1
IMG_0111-1
IMG_0085-1

Zobacz także