Coś więcej niż przekąska

Przyznaję. Nazwy japońskich dań chwytam w lot. Serio? Na niecałe dwie minuty. No bo jak zapamiętać quasisłowa: kaiseki ryori, tsukemono, odennabe, ishikari-nabe i podobne?
Nie sądzę żebym kiedykolwiek nauczyła się japońskiego. Nie sądzę bym pojęła kulturę kraju kwitnącej wiśni. To co pozostaje to podglądanie, podziw i refleksja. Zachwycam się,czytam, słucham wykładów Krzysztofa Szpilmana. Dzięki niemu bywam blisko. Dzięki.
Bento zapamiętam. W drodze trzeba zaprzyjaźnić się ze słowem bento. To przekąska zamknięta w pudełku. Dostępne na każdym kroku, zwłaszcza w kioskach i sklepikach w punktach przesiadkowych. Przy stacjach kolejowych nie mieszczą się na półkach. Pudełko często wygląda jak miły prezent, możesz przeczytać co jest w środku, lub dać się zaskoczyć i wybrać po prostu ładne opakowanie. Bento. Odkąd zapamiętałam to moja ulubiona stacja.boksy

Spokojnie. Kiedy już usiądziesz w restauracji z pomocą przyjdzie Kappabashi-dori. Kolejne trudne słowo, odradzam zapamiętywać. Jest to plastikowa wystawa dań, prezentowana przed wejściem do knajpy. Talerze stoją na witrynie lub na stoliku przy samym wejściu. Odwzorowują idealne proporcje dania, kolor, połyskują jak na sylikon przystało. Danie wskazujemy palcem i mamy z głowy łamanie sobie języka. Sztuczne jedzenie można też kupić. A jakże. Talerze z wiernie odtworzonymi daniami czasem trudno odróżnić od oryginału. Można pomyśleć o nim jak o souvenirze. To wydatek równy wypasionej kolacji dla czterech osób.
Czy tempura jest japońska?
Tempura czyli przekąska utopiona w cieście a potem w głębokim tłuszczu. Dotychczas kojarzyła mi się ze schabowym lub daniem hinduskim. Warto uświadomić sobie, że słowo temporas przywędrowało z Portugalii w XVI wieku, kiedy to Portugalczycy dotarli do Japonii jako pierwsi europejczycy. Świadomie, czy nie, sporo portugalskich wyrazów przeniknęło do języka Japonii na stałe. Wśród nich arokoru (por. alcool – alkohol), pan (por. pao – pigwa), marumero (por. marmelo – pigwa) czy sarada (por. salada – sałata).

żarcie street

W kiosku, w pociągu, czy na ulicy – wszędzie smakuje niesłychanie!
Japończycy juz dawno odkryli, że jedzenie to przede wszystkim przyjemność. Uczta zaczyna się w momencie serwowania i pomimo głodu musi odstać swoje przed skonsumowaniem. Nic tylko podziwiać galaretki w kształcie wazonu, lody o smaku zielonej herbaty i lukier z wodorostów. Zobaczcie sami.

porcja

IMG_7821

Plastik lśni jak malowany. Nie dajcie się nabrać, to tylko Kappabashi-dori

Innego wymiaru nadaje wizyta na targu rybnym w Tokio.
Aby tam wtargnąć i podejrzeć licytację tuńczyków trzeba się nieco poświęcić. Tylko pierwsze 120 osób wchodzi do środka. Nie mniej nie więcej. Organizatorzy są nieugięci i nie słuchają próśb i błagań. Bez skrupułów odsyłają resztę kolejki do domu. Jedyna droga do zaklepania biletu to pobudka o 4 rano i ustawienie się w kolejce okupowanej przez turystów. 
Nie jestem weganką, jednak muszę przyznać, że widok martwych morskich stworzeń skłonił mnie do refleksji.
Ostrzeżenie! Sceny drastyczne.
PS. Szkoda że Placek został w  domu zapewne przeszedłby na wegetarianizm.

Zobacz także