Kuba kontra kraby. Kraby kontra asfalt

Zacznę od zasłyszanej opowieści i o tym jak kraby oddzieliły światło od cienia.
„Kraby wychodzą z wody. Wynurzają powoli czułka a gdy stoją pewnie na brzegu idą w stronę słońca i lasu. Na wszelki wypadek idą bokiem, czujność w terenie to podstawa. Wejście do morza a potem zejście. Oto dwa światy w których krabom przyszło żyć. Na przemian światło i cień po połowie. Kiedy wreszcie opuszczają świat cienia wkracza do niego człowiek. Wyposażony w butle tlenową i śliski kombinezon. Sunie po dnie planety i rozgląda się za krabami.”
.. moje zakończenie brzmi: szkoda, że w opowieści nikt nie przewidział asfaltowego potwora. Tego który daje życie spalinowym olbrzymom i staje się przeszkodą nie do pokonania. Kraby nie wiedzą co to ulica. To właśnie ona jest ostateczna wyrocznią i decyduje czy uda się dotrzeć na miejsce czy też nie.
Najbardziej popularnym gatunkiem krabów na Kubie jest krab lądowy Gecarcinus ruricola.  Raz do roku dają się porwać miłosnym obłędom i wczesną wiosną i rozpoczynają wędrówkę. Celem jest złożenie jaj. Muszą odbyć wspinaczkę po skałach, przejść między drzewami aby na koniec zmierzyć się z asfaltowym potworem. Ryzykują życie, bo chęć przedłużenia gatunku jest silniejsza. Te które przeżyły, zaraz po złożeniu jaj, wracają w głąb lądu. Jaja na razie są bezpieczne, lada dzień wyrosną z nich młode gecarcinus ruricola, których przyszłość zweryfikuje asfaltowy potwór.

Wędrówki krabów można oglądać wczesną wiosną na trasie Playa Larga – Playa Giron, najlepiej z samego rana. Największym zmartwieniem kubańczyków są podziurawione opony, a sposoby na pokonanie trasy mają róże. Jedni zwalniają do 10 km/h i ruchem jednostajnie przyspieszonym suną do celu. Inni cisną ile fabryka dała. Jeszcze inni unikają rannej pory przejazdu. Ja na tej trasie nie prowadziłam więc mogłam sobie pozwolić na siedzenie z zamkniętymi oczami i uszami. Serce mi się krajało na dźwięk pękających skorup. Gumę złapaliśmy w zupełnie innym miejscu, ale to już zupełnie inna historia, którą znajdziecie tu -> Kuba w drodze
Jeśli tylko będziecie w okolicy dajcie się wciągnąć do lasu. Spacer z krabami to niczym dzień na planie sience fiction. Gdzie nie spojrzysz tam kraby. W lesie nie ma ani grzybów ani roślin jadalnych. W związku z tym nie uświadczysz spotkania z dziką zwierzyną czy ludźmi. Do dziś śni mi się to doświadczenie. W takich okolicznościach przyrody przywykliśmy do odgłosów ptaków, owadów czy myszy. W kubańskim lesie sprawcami szelestów są kraby, ewentualnie jaszczurki. Dodatkową atrakcją są morskie groty. To gratka zwłaszcza dla fanów kąpili na golasa. Z rzadka towarzyszą żółwie.